sobota, 11 sierpnia 2012

Bednarek: Bardzo lubię zdobywać punkty dla zespołu.

Kiedy się panią ogląda na parkiecie, to mam wrażenie, że raduje się pani trochę, jak słynna Mona Lisa. Nikły uśmiech, bez tego wybuchu entuzjazmu, dyskretnie. Nie cieszy się pani ze zdobywanych punktów?

- Tak widocznie ludzie mnie postrzegają, ale tak jest na boisku. Bardzo lubię zdobywać punkty dla zespołu. Myślę, że to jak mnie ludzie widzą na boisku, to głównie efekt gry, skupienia i pełnej koncentracji. To także mój sposób na przebieg danego meczu. W życiu codziennym jestem inna. Lubię się powygłupiać, dużo się śmieję, raduję się życiem.

Pod koniec sezonu wiele mówiono o tym, że ma pani odejść z zespołu, że nie będzie pani grała? Co się stało, że znów wybór padł na Muszynę?

- To już mój czwarty rok w klubie. Po sezonie rozważałem różne rozwiązania, bo skończył mi się kontrakt. Trzeba było się zastanowić, co dalej robić. Odbyła się w domu burza mózgów i chyba zadecydowało to, że jest mi w Muszynie dobrze pod wieloma aspektami, od sportowych po życiowe.

Jak pani widzi ten zespół, gdzie znalazło się aż 8 nowych siatkarek. Koleżanki mówią, że się znacie i to jest fakt. Ale to jest znajomość przez drugą stronę siatki. W finale przeciwko wam grała Lena Dziękiewicz i Paulina Maj. Teraz będziecie walczyć ramie w ramię.

- Trochę tak jest, ale przecież razem wiele razy byłyśmy w kadrze Polski, w tych samych klubach. Z tym nie będzie problemu. Znamy się i lubimy. A jakie tego będą efekty, dowiemy się na koniec. Na początku wszystko wygląda dobrze, jest wesoło, ale ten stan zweryfikuje boisko. Na początku zawsze jest fajnie, ale kiedy przyjdą mecze, presja a zwłaszcza porażki, bo tego nie da się wykluczyć, wtedy okaże się, jaki jest naprawdę ten zespół, jak reaguje na stres. Dwa lata temu, też było tak duże przemeblowanie, a udało się wygrać. Zobaczymy jak będzie teraz?

Na treningach, mimo dużego zmęczenia, bo trenerzy was nie oszczędzają, widać uśmiech, słychać śmiech.

- Na razie jest wszystko w porządku, choć pot leje się po plecach. Jednak w sezonie przyjdą dwa mecze w tygodniu, do tego podróże, trafią się przegrane i wtedy zobaczymy, jak dziewczyny znoszą taki ciężar, czy będą miały ochotę na radość. Jestem przekonana, że każda z nas zrobi wszystko, aby było dobrze, ale zobaczymy efekty w maju przyszłego roku.

Ale pani będzie chyba miała najtrudniej. Przyszły dwie nowe rozgrywające. Na pozycji środkowej właściwie trzeba trochę grać na pamięć. Trzeba się znów nauczyć nowej koleżanki z parkietu.

- Dla każdej z nas jest to sytuacja normalna. Od tego są treningi i mecze sparingowe, by wiedzieć, co która lubi grać. W grze na środku jest bardzo mało czasu na przygotowanie akcji, by coś w powietrzu poprawić. Na razie ani z Valentiną, ani z Anią nie grałam. Czekam z niecierpliwością, kiedy zacznę skakać. Jednak nie znam jeszcze tego terminu, Wciąż się rehabilituję po kontuzji. Koleżanki biegają, a ja jeżdżę na rowerze. Ale jest dobrze i niedługo zacznę już trenować na hali.


Wywiad i zdjęcia pochodzą oczywiście z oficjalnej strony Muszynianki. Znajdziecie na niej również zdjęcia z ostatniego treningu zawodniczek Muszynianki, klikając na ten link. Polecam, można zobaczyć na zdjęciach nowe twarze :) Pozdrawiam i miłego weekendu życzę!

P.S. Jeszcze tylko 7 dni do pracy i wakacje <3

niedziela, 29 lipca 2012

Lena Dziękiewicz: Ten skład osobowy to dobry początek.

Witam serdecznie. Przepraszam że nadal nie nadrobiłam zaległości na waszych blogach, ale obiecuję że stopniowo będę to robić w tym tygodniu. Bo już mi nic nie stoi na przeszkodzie, poza pogodą.

Mam dla was dziś dwa krótkie wywiady: z trenerem Serwińskim i z Leną Dziękiewicz. Oba pochodzą z oficjalnej strony klubu. Pojawią się również zdjęcia ze spotkania organizacyjnego (także ze strony klubowej).

Pierwsze spotkanie drużyny z całym sztabem trenerskim oraz Zarządem było przyjemne, wręcz radosne i bardzo zaskakujące. W klubie pojawiły się wszystkie zawodniczki. Takiego komfortu to pan dawno nie miał.

- Ogromnie się cieszę, że mogłem porozmawiać ze wszystkimi moimi siatkarkami. – powiedział trener Bogdan Serwiński. -Rzeczywiście nie pamiętam, kiedy na pierwszym spotkaniu byli wszyscy. To jest bardzo budujące. Oczywiście w trakcie przygotowań niektóre zawodniczki, na krótko, będą nas opuszczać, bo mają obowiązki kadrowe wzywają.

Nowy sezon, to nowe wyzwania?
- Cele są cały czas takie same. Walczymy o mistrzostwo Polski, Puchar Polski oraz awans do fazy play off Ligi Mistrzyń, tak na początek. Jestem optymistą, bo wydaje się, że w Muszynie powstaje ciekawy zespół złożony z siatkarek świadomych zadań, jakie przed nimi stoją.

Jak będą wyglądały przygotowania?

- W tym tygodniu większość siatkarek będzie trenowała bardzo lekko. Praktycznie najbliższych kilka dni przeznaczonych będzie na przygotowanie organizmów do większego wysiłku. Treningi będą się odbywać raz dziennie. Oczywiście, zawodniczki, które jadą na kadrę, jak Sanja Popović czy Helene Rousseaux, jeżeli potrzebują będą miały zajęcia dodatkowe. Ponadto wszystkie siatkarki będą miały bardzo dokładne badanie lekarskie. Najbliższy tydzień, to również przeprowadzki do Muszyny i związane z tym sprawy. Tak, więc najbliższe dni poświęcone będą przede wszystkim sprawom organizacyjnym.


Jak zawsze drużyna będzie grała mecze towarzyskie?

- Planujemy wziąć udział we wrześniu w kilku turniejach. Będą to Police, Jarocin(!!!), Fakro Cup w Nowym Sączu. Będziemy grali sparingi z MKSem Dąbrowa Górnicza, Impelem Wrocław a także VK Prostejov. To są plany, które mogą ulec zmianie.

Po pierwszym treningu wybrano kapitana, którą została Aleksnadra Jagieło. Powstała także Rada Drużyny. W jej skład wchodzą: Agnieszka Bednarek - Kasza, Anna Werblińska i Eleonora Dziękiewicz.

JAROCIN?! Tak panie trenerze, tak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Do tej pory były to moje ciche marzenia, ale teraz czuję że na moim szaliku pojawi się kilka podpisów. I weekend z kiepskiego zmienił się w całkiem znośny :)


I krótki wywiad z Leną Dziękiewicz.

Co zdecydowało, że przyjęła pani ofertę z Muszyny?

- To było kilka elementów – mówi Eleonora „Lena” Dziękiewicz. – Ostatni sezon w Atomie był naprawdę trudny. Wszystkie byłyśmy tym zmęczone. Wybierając klub, w którym chciałam grać brałam pod uwagę to, jakie ma cele. Czy jest organizacyjnie na dobrym poziomie i czy jest sprawnie zarządzany. Zanim się zdecydowałam rozmawiałam z koleżankami jak jest w Muszynie. Zespół Bank BPS Muszynianka Fakro to jest to i dlatego jestem tutaj.

Finał mistrzostw Polski był bardzo zacięty. Co zadecydowało, że ograłyście mineralne?

Siłą naszego mistrzostwa był zespół. Po tych wszystkich zawirowaniach w szatni powiedziałyśmy sobie, że nie mamy nic do stracenia, że gramy o zwycięstwo. Warto przy tym powiedzieć, że prywatnie wcale nie byłyśmy przyjaciółkami. Owszem jakiś wielkich zatargów nie było, ale jednoczył nas cel – mistrzostwo Polski. Zagrałyśmy zespołowo i to pomogło pokonać drużynę z Muszyny.
Teraz przeprowadzka do klubu, który pani ograła w walce o złoto. Nowe środowisko, nowe wszystko.

Nie do końca tak jest. Znam Muszynę, Krynicę i okolice. Od lat tutaj przyjeżdżałam i lubię tu być. Oczywiście trzeba przywieźć swoje rzeczy, zagospodarować w mieszkaniu. A sportowo? Czas pokaże, ja zawsze chciałam wygrywać, i teraz też nie będzie inaczej.

W zespole nastąpiło sporo zmian. Są nowe zawodniczki, które trzeba poznać.


Nieznane to dla mnie są Valentina Serena czy Sanja Popović. Większość dziewcząt, to moje koleżanki z kadry i boiska. Wiem jak grają i kim są. Jestem przekonana, że uda się nam stworzyć zespół dobrze rozumiejący się na parkiecie i poza nim. Jeżeli się to uda, to będą efekty. Ten skład osobowy to dobry początek.